Libertad

solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca002
Listopad 25th, 2014
|

Libertad – inżynierka Agronomii, specjalność Rolnictwo Ekologiczne i Środowisko. Urodziła się i ukończyła studia w La Paz, przez kilka lat mieszkała w Brazylii, gdzie pracowała m.in. w Parkach Narodowych. Po powrocie rozpoczęła własny projekt ekologiczny nad jeziorem Titicaca – Kasa Cultural Sol y Luna.

Możesz opowiedzieć nam trochę o ideach przyświecających projektowi Kasa Cultural?

Przede wszystkim dziękuję bardzo za przybycie do Kasa Cultural Sol y Luna. Postanowiłam założyć to miejsce, ponieważ nikt nie przejmował się problemem świętego jeziora Titicaca. Jednym z podstawowych założeń Kasa Cultural jest troska o środowisko, w tym przypadku o zasób niezwykle ważny. Jezioro to życie, historia i kultura naszych przodków, o czym prawie wszyscy tutaj zapomnieli. Chcemy przypomnieć ludziom jego wagę.

W jaki sposób doszło do powstania pomysłu na ten projekt?

Na uniwersytecie nauczyłam się wielu teoretycznych rzeczy, jednak praktyka to zupełnie coś innego. Zdałam sobie sprawę, że nauka, którą jest nam przekazywana, jest pod całkowitym wpływem Zachodu i nie odpowiada naszej rzeczywistości. Jestem tutaj po to, aby się uczyć i zostać nauczycielką akademicką. Dużo eksperymentuję, żeby móc przekazać uczniom nauki odpowiadające naszemu otoczeniu.

Jakimi technikami ekologicznymi posługujesz się?

Robimy kompost, uprawiamy ogród warzywny, permakulturę. Stosujemy techniki upraw i rolnictwa bio-dynamicznego pochodzące z Andów. Nasi przodkowie uprawiali rolę w sposób mieszany, poprzez kojarzenie ze sobą roślin. Niektóre gatunki dobrze czują się i rozwijają z jednymi, a z innymi nie, powiedzmy – tak jak ludzie. Chcę przełamać mit monokultury, używać naturalnych biocydów, produkujemy też własny naturalny nawóz z pomocą dżdżownic kalifornijskich.

Wciąż szukamy nowych rozwiązań. Od niedawna posiadamy kuchenkę na drewno, popiołu używamy do mycia naczyń. Inną nowością jest toaleta kompostująca, z której mamy osobny kompost. Po sześciu miesiącach połączymy go z ziemią i będzie to nasza próba wzorcowa.

Czy dzielicie się wiedzą, którą zdobywacie z lokalną społecznością?

Wszystkim, co tutaj robimy i jesteśmy pewni, że działa, dzielimy się z tubylczą wspólnotą Aymara – Chapampa. Na przykład prysznic ogrzewany energią słoneczną, który jest w pełni rękodziełem. Jest to podstawowa instalacja, której ta wspólnota potrzebuje. Dlatego podczas lokalnych warsztatów zainstalowaliśmy taki prysznic w miejscu, gdzie spotykają się członkowie wspólnoty. Teraz wszyscy się tam myją.

Jaki stosunek do ekologii mają Boliwijczycy?

Istnieją tylko niewielkie grupy zainteresowane tym tematem. Chcemy pobudzić świadomość ludności w Copacabanie. Uważam, że tutejsi mieszkańcy są zaślepieni pieniędzmi. Mają przed sobą naturalne bogactwo, z którego czerpią zysk, ale traktują je bez szacunku i nie dbają o nie. Chcą upodobnić się do ludzi z Zachodu, dlatego będzie trudno wrócić do tradycji naszych przodków, kiedy jezioro było święte. Dla mieszkańców Copacabany to jak cofnąć się w czasie. A jezioro jest ważne dla bardzo daleko sięgającego ekosystemu.

Zdążyliśmy przekonać się, że oferujesz gościom przepyszne potrawy. Czy korzystasz z własnych czy tradycyjnych przepisów?

Ze względów zdrowotnych zostałam wegetarianką wiele lat temu, a w Boliwii potrawa wegetariańska oznacza ryż, jajko sadzone i sałatę z pomidorem i cebulą. Dlatego dużo czytałam i zaczęłam gotować tradycyjne potrawy boliwijskie bez mięsa. Najpierw gotowałam tylko dla siebie, z czasem również dla ludzi z gminy. Niektóre produkty organiczne, których się tutaj nie produkuje, jak orzechy, kakao, kawa, sprowadzam od wspólnot indiańskich z Amazonii, małych grup żyjących bez dostępu do dróg czy telefonów.

To ważne, żeby pożywienie było zdrowe, smaczne i pożywne. Wszystko jest przygotowywane z wielką miłością.

Czy trudno jest prowadzić takie miejsce?

Najtrudniejsze było dla mnie zderzenie z ludźmi z wielu różnych kultur, którzy się tu pojawiają. Niektórzy nie potrafią szanować odmienności. W sezonie przybywa wielu wolontariuszy i gości, a ja potrzebuję czasu dla domu, dla siebie samej. Jestem typem samotnika, lubię życie w odosobnieniu, dlatego zdecydowałam się zamieszkać właśnie tutaj. Nauka współżycia z innymi była ciężka, ale pracowałam nad sobą i udało mi się zapanować nad tą słabością.

Co zaskoczyło Cię w obcych kulturach?

To wspaniałe, że mogę nauczyć się wielu rzeczy. Moi rodzice zapewnili mi najlepszą edukację, ale w Boliwii wychowuje się zgodnie z kulturą machismo, uległości kobiet wobec mężczyzn. Na uniwersytetach i w domu uczą cię bać się wszystkiego. Obserwowanie młodych ludzi z innych krajów, którzy robili i mówili nowe dla mnie rzeczy, pozwoliło mi rozwinąć się, nauczyłam się więcej mówić. Odkryłam, że twoje życie jest tam, gdzie postanowisz być. Obecnie wiele uniwersytetów zaprasza mnie na wystąpienia. Mówię studentom, żeby nie żyli w zamknięciu, żeby podróżowali, żeby się nie bali.

Skąd czerpiesz energię na tyle aktywności?

Tutaj wszyscy chcemy być szczęśliwi, bo jeśli jest ci dobrze, możesz przekazać wszystkim to, co chcesz. To była dla mnie decyzja życia osiedlić się w tym miejscu, na wsi zawsze jest coś do zrobienia. Osobiście mocno wierzę w Pachamamę, również w kontekście jeziora, i czuję, że powinnam mówić o tym, czego dotychczas się nauczyłam.

Każdego dnia uczę się czegoś nowego, otaczam się wspaniałymi osobami – wolontariuszami, którzy naprawdę chcą pracować. Razem chcemy pokazać, co to znaczy żyć dobrze, w harmonii z naturą i robimy wszystko, co możemy, żeby pielęgnować święte jezioro.

solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca003 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca004 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca005 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca006 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca007 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca008 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca009 solyluna-eco-hostel-copacabana-titicaca010

Leave a comment: